RSS
 

Jacek Yerka

26 kwi

Jacek Yerka ( właściwe nazwisko - Jacek Kowalski ) ( ur. 1952 w Toruniu ) Polski artysta, malarz surrealista, projektant plakatów.

W 1976 ukończył Wydział Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Specjalizował się w grafice. Od 1980 poświęcił się całkowicie malarstwu. Bazując na precyzyjnej, wzorowanej na dawnych mistrzach technice obrazowania (Jan van Eyck, Hieronymus Bosch) ale przede wszystkim na własnej, nie znającej granic wyobraźni, tworzy surrealne kompozycje, szczególnie podziwiane przez miłośników fantastyki we wszystkich odmianach.

 

Dobrze określa jego styl termin „realizm magiczny”. Yerka zainspirował swoimi pracami autora fantasy Harlona Ellisona do napisania 30 krótkich opowiadań, które wraz z obrazami Yerki złożyły się na publikację pt. „Mind Fields”. To samo amerykańskie wydawnictwo „Morpheus Intenational” wydało album „The Fantastic Art of Jacek Yerka”. Wydawnictwo to przygotowało też retrospektywny album obejmujący całą twórczość Jacka Yerki, jego tytuł to „Fields of Vision”. W 1995 artysta został laureatem prestiżowej „World Fantasy Award”, wybranym spośród 260 nominowanych do niej artystów. Jego obrazy wykorzystywane są także do celów filmowych. Amerykański producent filmowy Rene Daalder zaprosił Jacka Yerkę do współpracy w nowopowstającym filmie „Stawberry Fields”, gdzie podkładem muzycznym dla obrazów świata będą piosenki Beatlesów. Od 10 lat współpracuje z Galerią Bevery Hills. Na stałe mieszka i tworzy w Polsce.

Mamy mały rynek sztuki, właściwie ryneczek, a ceny obrazów w Polsce są zaniżone – mówi artysta Jacek Yerka. Jego obrazy, utrzymane w stylu realizmu magicznego, są chętnie nabywane przez kolekcjonerów współczesnego malarstwa.

PAP: – Pana obraz „Cztery pory roku” został sprzedany w 2010 roku za 69 tys. zł. To dużo?

Jacek Yerka: – Ceny współczesnych obrazów w Polsce są zaniżone – mówię o dobrych obrazach uznanych malarzy. Dlatego uważam, że moje obrazy są wciąż zbyt nisko wyceniane. Jasne, każdy artysta ma wybujałe ego, sam nie jestem inny, ale przecież w swoje prace wkładam całą swoją wyobraźnię, cały swój czas, całe swoje życie, słowo urlop jest mi nieznane. Realizacja „Czterech pór roku” to ponad trzy miesiące intensywnej pracy.

- „Cztery pory roku” to pana cenowy rekord. Dlaczego właśnie ten obraz sprzedał się najdrożej?

Jacek Yerka: – To nie rekord, zrobiłem kilka tryptyków, które były droższe. Ale to obraz z tych bardziej oczywistych, atrakcyjnych na pierwszy rzut oka. Nie myślałem, że go drogo sprzedam, ale kupujący widział i zaakceptował go już we wstępnym szkicu. Potem, po śmierci pierwszego właściciela-kolekcjonera, obraz ponownie został sprzedany.

PAP: – Da się wyżyć ze sztuki?

Jacek Yerka: – Mnie się czasem udaje, choć obecnie jestem raczej pesymistą. Mieszkam w Warszawie, a ta część Europy to peryferie sztuki. Mamy tu mały rynek sztuki, właściwie ryneczek, a moja galeria zna wszystkich kolekcjonerów, którzy mogliby w Polsce coś ode mnie kupić.

PAP: – Rynek mały, ale pan już się na nim przebił. A historia sztuki zna przecież artystów, których odkryto dopiero po śmierci.

Jacek Yerka: – Niech mi pan tego nie życzy.

PAP: – Pana to chyba już nie dotyczy.

Jacek Yerka: – Docenienie dotyczy… Uważam, że sporo nowego wnoszę i jestem doceniany jedynie przez wąskie grono ludzi, którzy potrafią myśleć niezależnie. Ktoś, myślący mainstreamem i opierający się na opiniach mainstreamowych krytyków sztuki, powie: „nie warto w Yerkę inwestować”. To właśnie minus uprawiania wszelakiej sztuki w Polsce. W literaturze nadużywa się formalnych eksperymentów. Nie ceni się za treść, tylko za zabawę słowem. Modni pisarze lansowani m.in. w „Gazecie Wyborczej” i „TVN”, są nagradzani, a że się tego nie da czytać, to bez znaczenia. Z malarstwem jest podobnie. Pełno dookoła formalnych eksperymentów, a nikt nie przekazuje ważnych treści.Mamy mały rynek sztuki, właściwie ryneczek, a ceny obrazów w Polsce są zaniżone – mówi artysta Jacek Yerka. Jego obrazy, utrzymane w stylu realizmu magicznego, są chętnie nabywane przez kolekcjonerów współczesnego malarstwa.

PAP: – Pana obraz „Cztery pory roku” został sprzedany w 2010 roku za 69 tys. zł. To dużo?

Jacek Yerka: – Ceny współczesnych obrazów w Polsce są zaniżone – mówię o dobrych obrazach uznanych malarzy. Dlatego uważam, że moje obrazy są wciąż zbyt nisko wyceniane. Jasne, każdy artysta ma wybujałe ego, sam nie jestem inny, ale przecież w swoje prace wkładam całą swoją wyobraźnię, cały swój czas, całe swoje życie, słowo urlop jest mi nieznane. Realizacja „Czterech pór roku” to ponad trzy miesiące intensywnej pracy.

- „Cztery pory roku” to pana cenowy rekord. Dlaczego właśnie ten obraz sprzedał się najdrożej?

Jacek Yerka: – To nie rekord, zrobiłem kilka tryptyków, które były droższe. Ale to obraz z tych bardziej oczywistych, atrakcyjnych na pierwszy rzut oka. Nie myślałem, że go drogo sprzedam, ale kupujący widział i zaakceptował go już we wstępnym szkicu. Potem, po śmierci pierwszego właściciela-kolekcjonera, obraz ponownie został sprzedany.

PAP: – Da się wyżyć ze sztuki?

Jacek Yerka: – Mnie się czasem udaje, choć obecnie jestem raczej pesymistą. Mieszkam w Warszawie, a ta część Europy to peryferie sztuki. Mamy tu mały rynek sztuki, właściwie ryneczek, a moja galeria zna wszystkich kolekcjonerów, którzy mogliby w Polsce coś ode mnie kupić.

PAP: – Rynek mały, ale pan już się na nim przebił. A historia sztuki zna przecież artystów, których odkryto dopiero po śmierci.

Jacek Yerka: – Niech mi pan tego nie życzy.

PAP: – Pana to chyba już nie dotyczy.

Jacek Yerka: – Docenienie dotyczy… Uważam, że sporo nowego wnoszę i jestem doceniany jedynie przez wąskie grono ludzi, którzy potrafią myśleć niezależnie. Ktoś, myślący mainstreamem i opierający się na opiniach mainstreamowych krytyków sztuki, powie: „nie warto w Yerkę inwestować”. To właśnie minus uprawiania wszelakiej sztuki w Polsce. W literaturze nadużywa się formalnych eksperymentów. Nie ceni się za treść, tylko za zabawę słowem. Modni pisarze lansowani m.in. w „Gazecie Wyborczej” i „TVN”, są nagradzani, a że się tego nie da czytać, to bez znaczenia. Z malarstwem jest podobnie. Pełno dookoła formalnych eksperymentów, a nikt nie przekazuje ważnych treści.

Jacek Yerka  (dawniej Jacek Jerka, jeszcze dawniej Jacek R. Kowalski) – artysta malarz, autor ok. 400 obrazów, wielu rysunków i plakatów. Jego prace utrzymane są w stylu realizmu magicznego. Ukończył Wydział Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Tworzy surrealistyczne kompozycje i baśniowe pejzaże. Najważniejsze wystawy indywidualne: Duesseldorf 1983 r., Beverly Hills 1998 r. Prace w wielu prywatnych kolekcjach w kraju i na świecie. W latach 80-tych liczne nagrody i wyróżnienia w konkursach i Biennale plakatu w Barcelonie, Lahti, Mediolanie, Warszawie, Londynie, Bagdadzie. W 1995 roku został laureatem nagrody „World Fantasy Award”. Ma 59 lat. Mieszka w Warszawie. Rozmawiał Tomasz Barański (PAP Life)

Jacek Yerka ceny  Jacek Yerka ceny

 

Tags: , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~malarstwo

    25 lipca 2013 o 17:34

    ciekawe prace